O fake newsach, dezinformacji i koronawirusie


Fake news? Nie słyszałem…

W internecie pojawia się coraz więcej artykułów o wykorzystywaniu fałszywych informacji do manipulowania społeczeństwem, prowadzeniu działań dezinformacyjnych, ingerencji władz w kampanie wyborcze w celu dyskredytowania przeciwników politycznych i wpływania na poglądy wyborców. Ostatnio jesteśmy świadkami olbrzymiej fali fake newsów zalewającej media, wywołanej przez pandemię wirusa SARS-CoV-2 pochodzącego z Chin. Wirus bardzo szybko rozprzestrzenił się na niemal wszystkie kontynenty, a jeszcze szybciej z tego powodu sieć obległa masowa dezinformacja.

Fake newsy są wykorzystywane z wielu powodów, które mogą prowadzić do negatywnych skutków gospodarczych czy politycznych. Informacji na ich temat jest wiele, ale wciąż brakuje konkretnych działań w walce z dezinformacją, metod rozpoznawania fałszywych informacji oraz kampanii uświadamiających. Dlatego postanowiłem podzielić się wyselekcjonowanymi przeze mnie materiałami i wiedzą, którą zdobyłem na ten temat. Postaram się w przystępny sposób opisać, jak działają i jak wpływają na nas fikcyjne informacje. Przedstawię również zestaw narzędzi, które pomogą oddzielić ziarno od plew, czyli rozpoznać „fejki”. Co więcej, opiszę sposoby walki z dezinformacją z perspektywy globalnych korporacji, jak i przeciętnego użytkownika internetu.

Czym jest fake news?

We wrześniu 2017 roku w Warszawie miałem okazję uczestniczyć w XI Międzynarodowej Konferencji Bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w internecie, gdzie na prelekcji „Fact or fake”, członek zespołu Klicksafe – Pani Friederike Groschup powiedziała: fake news is huge business. Podpiszę się pod tymi słowami: fake news to wielki biznes polegający na przekazywaniu fałszywych informacji  w celu dezinformacji lub oszustwa. Chodzi zatem o umyślne manipulowanie poglądami ludzi dla osiągnięcia konkretnego zysku.

Działa to w prosty i niestety skuteczny sposób, który wykorzystuje elementy inżynierii społecznej – socjotechniki. Dochodzi do propagowania nieprawdziwych informacji, przeinaczania faktów, tak by wyeksponować bardziej chwytliwe i kontrowersyjne treści, oraz nadinterpretacji informacji, czyli przedstawiania ich „po swojemu”, w celu wzbudzenia zainteresowania czy poparcia ze strony odbiorcy. Tego typu przekaz ma kilka charakterystycznych cech. Przede wszystkim posiada wielki ładunek emocjonalny – wykorzystuje mowę nienawiści, pokazuje brutalne, poruszające sceny i uderza w najbardziej drażliwe tematy, takie jak: aborcja, cenzura internetu czy wolność słowa. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech fake newsów jest to, że większość z nich ma podłoże polityczne. Niemal wszystkie media informacyjne skłaniają się w stronę jakiejś politycznej opcji,  przedstawiając poglądy bliskie ugrupowaniom, które wspierają.

Fińska firma Faktabaari i katarska QCRI stworzyły platformę o nazwie tanbih.org. Narzędzie to gromadzi i grupuje artykuły informacyjne według zdarzeń oraz zbiera informacje o źródle każdego z nich. Następnie umożliwia analizę poprzez zbadanie profili mediów, ich ideologie polityczne i reputację oraz, co najlepsze, wcześniejsze działania propagandowe, uprzedzenia, a także odchylenie polityczne. Niestety baza nie została zasilona polskimi mediami, ale możemy znaleźć te największe z Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych – między innymi CNN, BBC, Fox News albo Daily Mirror.

Do szerzenia dezinformacji mogą być wykorzystywane nie tylko popularne serwisy informacyjne, które promują konkretną wizję świata, ale także portale społecznościowe, wykorzystywane przez podatnych odbiorców. Trafiając do wielu jednostek, wpływają one na zachowania mas. Niestety duża część użytkowników tych portali nie została uświadomiona, że nie wszystko, co się znajdzie w internecie czy na ich społecznościowym wallu, jest prawdą. Za tworzenie i rozpowszechnianie fake newsów tak, by trafiały do jak największego  grona odbiorców, odpowiadają głównie fałszywe konta tworzone przez boty albo internetowe trolle. Co więcej, nawet nasi nieuświadomieni „znajomi” dokładają cegiełkę do informacyjnej piramidy, gdy zobaczą chwytliwy nagłówek, nie czytają treści, a jedynie „lajkują” i udostępniają ją dalej, nie zastanawiając się, czy jest prawdziwa. Sami też możemy wpaść w pułapkę algorytmów portali takich jak Facebook czy Twitter. Obserwujemy profile i grupy polityczne, które są zbliżone do naszych przekonań, lajkujemy posty, które definiują nasz światopogląd. Nie przyjmujemy informacji ze źródeł „opozycji”, przez co wpadamy w tzw. bańkę informacyjną – algorytmy Facebooka zaczynają nam prezentować treści, zbliżone do naszej ideologii, które mogą zawierać przeinaczone lub nadinterpretowane informacje.

Dla zobrazowania skali dezinformacji, o jakiej mówimy, przedstawię kilka liczb. Uniwersytet w Oxfordzie w 2019 roku przedstawił raport z badań prowadzonych w minionych trzech latach na temat manipulacji w mediach społecznościowych dokonywanych przez rządy i partie polityczne w celu kształtowania postaw społecznych obywateli. Jak twierdzą autorzy opracowania, mają dowody na formalne organizowanie kampanii manipulacyjnych prowadzonych na Facebooku w 56 krajach. Facebook postanowił walczyć z szerzeniem dezinformacji za pośrednictwem ich platformy, wdrażając działania mające zmniejszyć tę skalę. Przez pierwsze dziewięć miesięcy 2019 roku usunął aż 5,4 miliarda fałszywych kont, a do końca 2019 roku miał dobić do 7 miliardów, czyli niemal tylu, ile ludzi jest na świecie. Trzeba też zwrócić uwagę, że działalność tych kont nie polegała wyłącznie na szerzeniu dezinformacji, ale również na propagowaniu mowy nienawiści i innych szkodliwych treści.

Znając teorię na temat fake newsów, możemy przejść dalej. Powinniśmy bowiem wiedzieć, w jaki sposób fałszywe informacje są tworzone i propagowane. Wyprodukowanie fake newsa nie jest czymś z dziedziny rocket science i nie trzeba być jajogłowym, żeby siać dezinformację. Zmodyfikowana informacja przedstawiająca fałszywą wizję świata może mieć różne formy. Poniżej zaprezentowałem przykłady mojego autorstwa z wykorzystaniem gotowych narzędzi do produkcji fake newsów w różnych formach. Oczywiście informacje przedstawione na tych obrazach są fałszywe i nie zalecam ich rozpowszechniać.

Obraz opracowany przy użyciu witryny brakyourownnews.com przedstawiający fragment telewizyjnych wiadomości.


Obraz opracowany przy użyciu witryny dziennikbulwarowy.pl przedstawiający artykuł na witrynie internetowej.


Obraz opracowany przy użyciu witryny ifaketext.com przedstawiający wiadomość komunikatora messenger.


Obraz opracowany przy użyciu witryny fodey.com przedstawiający wycinek gazety.


Po stworzeniu fake newsa wystarczy podzielić się nim z opinią publiczną na mediach społecznościowych, forach dyskusyjnych, blogach czy na własnej witrynie, którą możemy kupić za grosze. Magia internetu zrobi resztę. W taki sposób podburzymy społeczeństwo, zasiejemy ziarno nieprawdy, niepewności i możemy doprowadzić do lawiny postów, hejtu i kolejnych kontrowersyjnych teorii propagowanych przez internetowe trolle.

Dezinformacja na globalną skalę

Jedną z najgłośniejszych znanych mi afer związanych z fake newsami był udział firmy Cambridge Analytica w profilowaniu użytkowników Facebooka w Stanach Zjednoczonych Ameryki. W marcu 2018 roku media poinformowały o ogromnym wycieku danych, w którym to Cambride Analytica miało bezprawnie zdobyć dostęp do 50 mln użytkowników Facebooka. Następnie sam Mark Zuckerberg stwierdził, że skala jest większa i dotyczy aż 87 mln profili użytkowników. Pytanie nie brzmi „jak”, ale „po co”? Otóż dane miały być wykorzystane na potrzeby usługi nazywanej  mikrotargetowaniem behawioralnym oraz do wykorzystania analizy osobowości i danych demograficznych do wpływania na wyniki wyborów w kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa. Stare powiedzenie mówi, że wina leży zawsze po obu stronach i tak samo było w tym przypadku. Facebook nie dołożył wszelkich starań i niewystarczająco zabezpieczył i monitorował to, kto i jak może mieć dostęp do danych, których był Administratorem. Z kolei Cambdridge Analityca przejęła te dane w sposób nieautoryzowany. Całą sytuację opisuje ten artykuł PC World’u. Mimo, że Facebook nie chce wziąć na siebie winy, otrzymał karę grzywny w wysokości 644 tysięcy dolarów, nałożoną przez brytyjski organ ochrony danych (ICO).

Jeszcze kilka słów o manipulacji wyborców podczas kampanii prezydenckiej w USA. Jak wynika z raportu przygotowanego przez Komisję do spraw Wywiadu Senatu Stanów zjednoczonych, również Rosja miała ingerować na wyniki wyborów w 2016 roku. Chodzi tu o popularną „fabrykę trolli”, którą była rosyjska IRA – Internet Research Agency. W raporcie stwierdzono, że wykorzystywała ona targetowane reklamy i spreparowane artykuły w celu oszukania użytkowników mediów społecznościowych i wpłynięcia na ich wyborcze decyzje. Co więcej, i tu cytuję: „Raport wskazuje również na powiązania pomiędzy IRA a rosyjskim rządem i udzielanie przez Kreml wsparcia finansowego w prowadzeniu działań wymierzonych w niezależność amerykańskich wyborów”.

Jak rozpoznawać fake newsy

Zostawmy przeszłość za nami i skupmy się na obecnej sytuacji. Informacje o koronawirusie roznoszą się w sieci jak zaraza. Nic w tym dziwnego, ponieważ jego skutki odczuwa cały świat. Pandemia jest na pierwszym miejscu praktycznie w każdym serwisie informacyjnym. Codziennie rośnie liczba zarażonych osób i ofiar śmiertelnych. Na bieżąco jesteśmy informowani o działaniach rządu w walce z wirusem, przybywa informacji o konieczności wprowadzenia zmian w naszym życiu. Jakby tego było mało, to w bieżącym roku planowane są wybory prezydenckie w Polsce i w USA, co generuje kolejne „gorące” artykuły odnoszące się do ewentualności przeniesienia wyborów na inny termin czy zmiany taktyki prowadzenia kampanii wyborczej.

Globalna panika społeczeństwa, gwałtowne zmiany w gospodarce, motywy polityczne – to wszystko stanowi idealne warunki do produkcji fake newsów o alternatywnych sposobach walki z chorobą czy też teorii spiskowych, wedle których koronawirus miałby być bronią biologiczną Stanów Zjednoczonych przeciwko Chinom.

Rozpoznanie źródła

Jak się nie dać nabrać na wyssane z palca teorie, niedomówienia, czy nadinterpretacje? Pierwszą rzeczą, jaką musimy zrobić, jest rozpoznanie źródła informacji. Skąd ona pochodzi? Kto ją wyprodukował i wypuścił w świat?

Dużo stron podszywa się pod prawdziwe i znane źródła, dlatego należy najpierw porównać adres URL z oryginałem. Za pomocą takich narzędzi jak whois.domaintools.com czy urlscan.io weryfikujemy, czy witryna jest tą, za jaką się podaje.

Przykładowo, ktoś próbował podszyć się pod Ministerstwo Zdrowia i wysyłał SMS-y z informacją o przysługującym wsparciu żywieniowym. Podstęp polegał na tym, że trzeba było kliknąć w link kierujący na stronę – https://mzgov.net, wybrać z listy bank, w którym mamy konto w celu zalogowania się do profilu zaufanego, który finalnie przekierowywał do fałszywej strony wyłudzającej dane uwierzytelniające.

Źródło: niebezpiecznik.pl

Przed kliknięciem w link sprawdzamy najpierw, gdzie nas połączy. Kopiujemy adres i wpisujemy go np. na whois.domaintools.com. Poniższy obrazek mówi nam, że to nie była strona, za którą się podawała i poza wiarygodnie wyglądającą nazwą nie miała nic wspólnego z rządową domeną. Została zarejestrowana 14 marca 2020 roku na hostingu namecheap.com, a adres IP i kontakt zamaskowano przez usługę WhoisGuard.com.

Źródło: własne

Prawdziwa witryna Ministerstwa Zdrowia znajduje się pod tym adresem: https://www.gov.pl/web/zdrowie, a weryfikując ją na whois domaintools widzimy, że jest zarejestrowana przez państwowy instytut badawczy NASK, co potwierdza, że strona jest wiarygodna.

Źródło: własne

Czasami wystarczy zdyskredytować podejrzaną witrynę, bazując na własnej wiedzy, ale jeżeli wpadł nam w ręce artykuł o wątpliwej autentyczności, a nie znamy danego środka przekazu informacji, to upewnijmy się, czy jest on rzetelny, sprawdzając opinie na jego temat z kilku różnych źródłach.

Koronawirus zawiesił działanie niektórych branż, ale za to hakerzy/ crackerzy nie zrobili sobie wakacji. CERT Polska apeluje, żeby zwracać szczególną uwagę na próby wyłudzenia danych w atakach socjotechnicznych ze scenariuszem koronawirusa. Bardzo duża ilość fałszywych stron – koronawirusnews[.]com.pl, e-koronawirusnews[.]pl, koronawirusnews[.]net.pl, ikoronawirusnews[.]pl – została zablokowana, ale póki epidemia trwa i będzie na głównych stronach gazet i serwisów, ataki phishingowe również będą trwały.

Fake newsy mogą być udostępniane nie tylko przez anonimowych autorów tekstów na podrzędnych witrynach, ale również przez prywatne osoby, a nawet publiczne postaci. W dobie infuencerów, youtuberów nie brakuje ludzi, którzy chcąc zaistnieć, zrobią dosłownie wszystko, żeby sprzedać własną markę i zdobyć bezcenne lajki czy zwiększyć liczbę followersów. Świetnym przykładem jest postać Jerzego Ziemby, podającego się za doktora. Na swoim kanale na Youtube dzielił się on ze światem „tajemną wiedzą medyczną”, gdzie chorym na COVID-19 polecał podawać „lewoskrętną” witaminę C z jego autorskiego sklepu internetowego, a nawet dożylnie żrącą substancję perhydrol. Wystarczy trochę poszperać w internecie, żeby potwierdzić, że proponowana terapia przez „doktora” Ziembę nie jest bezpieczna, a lewosrkętna witamina C to zwyczajny chwyt marketingowy. Youtube szybko zareagował na kontrowersyjne treści propagowane przez pana Ziembę i usunął jego kanał. Jego książki zostały nawet wycofane ze sprzedaży ze stacjonarnych sklepów Biedronki i Carrefoura.

Sprawdzenie czasu i miejsca

Jeżeli sprawdzenie źródła nie dało nam stuprocentowej pewności, czy mamy do czynienia z faktem lub mitem, możemy pójść o krok dalej i zweryfikować czas oraz miejsce, do którego nawiązuje informacja. Autorzy fake newsów stosunkowo często korzystają ze zdjęć znalezionych w internecie. Na czym ma polegać takie sprawdzenie? Otóż możemy sprawdzić, czy zdjęcie lub film pojawiło się pierwszy raz w sieci, albo czy tablice rejestracyjne lub napisy na witrynach sklepowych są odpowiednie do miejsca, w którym wykonano zdjęcie.

Dla przykładu weźmy sobie post użytkownika Yed Felistinesia z 29 stycznia 2020 roku, który ma ponad 20 tysięcy obserwujących na Facebooku. Tutaj mamy do czynienia z typowym fake newsem: niepokojące rzekomo zdjęcie satelitarne przedstawiające tłum ludzi leżących na ulicy w Chinach z silnie nacechowanym ładunkiem emocjonalnym mówiącym, że nie ma opracowanego antidotum, a wojsko nie radzi sobie z sytuacją.

Źródło: facebook.com

Hipotetycznie nieświadomy użytkownik Facebooka widząc tego posta zapewne udostępniłby go dalej i błyskawicznie ze strachu poszedłby do sklepu narobić zapasów jedzenia i papieru toaletowego na najbliższy rok. Obalenie tego fejka nie zajęłoby mu dużo czasu, gdyby wiedział, jak to zrobić. Żebyście nie musieli być w podobnej sytuacji, wyjaśniam poniżej, co i jak.

Do sprawdzenia obrazów pod kątem ich oryginalności możemy wykorzystać witrynę tineye.com. Po wklejeniu pliku z obrazem albo jego adresu URL witryna pokaże inne wpisy w Internecie, w których opublikowano to samo zdjęcie. 

Źródło: tineye.com

Jak widzimy na załączonym obrazku, narzędzie spośród 40 miliardów zdjęć znalazło ten sam obraz w 51 miejscach, z czego po raz pierwszy pojawiło się już w marcu 2014 roku. Co się okazało, zdjęcie zostało opublikowane 24 marca 2014 roku na łamach portalu Reuters przedstawiającego projekt artystyczny upamiętniający ofiary nazistowskiego obozu koncentracyjnego we Frankfurcie.

Źródło: reuters.com

Pomocne może się okazać również Reverse image search, tzw. odwrócone Google, czyli usługa Google, która wyszukuje w swojej bazie obrazów podobne do tych, które szukamy. Po umieszczeniu w niej tego samego zdjęcia otrzymałem wyniki sugerujące, że zdjęcie prezentuje niemieckie miasto Frankfurt, a nie Chiny, jak to sugerował autor fake newsa.

Źródło: google.com

Idąc za ciosem, jeśli Google twierdzi, że zdjęcie pokazuje Frankfurt, sprawdźmy zatem, jak ta ulica wygląda w rzeczywistości. Oczywiście nie wymaga to podróży do sąsiada zza miedzy. Z pomocą przychodzą kolejne wspaniałe wynalazki XXI wieku: Google Earth, Google Street View albo Wikimapia. Miejsce ze zdjęcia na Street View wygląda tak:

Źródło: Google Street View

Sprawdzenie szczegółów

Powyższe dowody nie pozostawiają wątpliwości co do autentyczności udostępnionego fake newsa. Jeśli jednak ktoś jest bardziej dociekliwy, może sięgnąć głębiej i sprawdzić inne szczegóły np. kąt padania cienia, porę roku i wiele innych. Do tego przyda się witryna findmyshadow.com oraz mocno eksploatowany kalkulator przez studentów uczelni technicznych wolframalpha.com.

Szukanie w treści faktów

Teorii spiskowych w sieci nie brakuje, co dzień przybywa fałszywych informacji na temat koronowirusa. Trafiłem nawet na artykuł na stronie odkrywamyzakryte.com, gdzie autor układa teorie na związek działania promieniowania elektromagnetycznego sieci 5G a istnieniem koronawirusa. Nie musimy być erudytą ani jakąś alfą i omegą, która zna się na wszystkim. Wiele odpowiedzi na nurtujące nas pytania znajduje się w internecie, tylko trzeba wiedzieć, gdzie szukać.

W przypadku fake newsów warto posiłkować się informacjami podawanymi z rzetelnych serwisów, takich jak: snopes.com albo factcheck.org. Na tych stronach są szczegółowo omówione największe mity i fake newsy zweryfikowane wiarygodnymi dowodami oraz badaniami.

Jak walczyć z dezinformacją

Walka gigantów

Koronawirus zmusił nas do walki nie tylko z epidemią wirusa, ale z zatrważającą swoją skalą dezinformacją. Giganci technologiczni włączają się do pomocy i stają razem do walki przeciwko dezinformacji i rozprzestrzenianiu się fake newsów w sieci.

Jak opisuje redakcja cyberdefence24.pl, Facebook zapowiedział, że będzie usuwał fałszywe treści na temat koronowirusa i alternatywnych sposobów leczenia zakażenia, a nawet umożliwi WHO publikację darmowych reklam w ich serwisie.

Z kolei Amazon usunął ze swojej platformy sprzedażowej ponad milion produktów, które były reklamowane jako leki na koronowirusa. Allegro również nie pozostało bierne – zabroniło używania słowa „koronawirus” w tytułach ofert oraz zadeklarowało, że będzie usuwać lub blokować oferty produktów takich jak maseczki, rękawiczki jednorazowe czy żele antybakteryjne, których cena w ciągu miesiąca wzrosła o ponad 100 procent.

WhatsApp należący do Facebooka poinformował, że przeznaczy milion dolarów na działania fact checkingowe dotyczące epidemii oraz zapowiedział, że wraz z WHO, UNICEF i programem ONZ ds. rozwoju powoła centrum informacyjne o koronawirusie, które będzie przedstawiać użytkownikom na całym świecie wytyczne odnośnie epidemii.  

Wspólnie przeciwko dezinformacji

My, użytkownicy internetu nie musimy wykładać milionów, żeby wspomóc walkę przeciwko dezinformacji. Wystarczy, że zachowamy zdrowy rozsądek i zastosujemy się do poniższych zaleceń. Małym krokiem dla człowieka, a ogromnym dla ludzkości będzie już samo rozpoznanie fake newsa i nieprzekazywanie go dalej. Dlatego pamiętajmy, żeby:

  • nie sugerować się wyłącznie informacją z nagłówka artykułu czy posta, ale zapoznać się z całą treścią artykułu, aby zrozumieć istotę przekazu;
  • poddawać w wątpliwość to, co jest nam prezentowane: jeśli informacja brzmi niewiarygodnie, jest silnie nacechowana emocjonalnie, z dużym prawdopodobieństwem jest fałszywa;
  • dywersyfikować swoje źródła informacji, aby nie dać się zamknąć w bańce informacyjnej: im więcej źródeł będziemy obserwować, tym trudniej będzie nas sprofilować albo ukształtować jednostronny pogląd;
  • nie udostępniać informacji, jeśli nie sprawdzimy jej wiarygodności; jeśli już popełnimy błąd i podzielimy się fejkiem, to trzeba uderzyć się w pierś i usunąć to, co mija się z prawdą;
  • korzystać tylko ze sprawdzonych i wiarygodnych źródeł informacji: na temat koronowirusa najlepiej czerpać wiedzę bezpośrednio ze strony Międzynarodowej Organizacji Zdrowia (WHO) – who.int, lub Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS) – gis.gov.pl, albo dedykowanej koronawirusowi witryny rządowej gov.pl/web/koronawirus.

Drogi Czytelniku, jeśli uważasz, że stosowanie do powyższych zaleceń to dla Ciebie za mało i chcesz bardziej zaangażować się w walkę z dezinformacją, mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Polska Agencja Prasowa (PAP) i GovTech Polska uruchomiły społeczny projekt, którego uczestnicy zostaną wybrani do korpusu ludzi weryfikujących treści dotyczących wirusa SARS-CoV-2.

Co robić, jak żyć?

W chwili, gdy kończę pisać ten artykuł, według danych WHO na świecie jest już ponad pół miliona osób zarażonych koronawirusem. Z pewnością ta liczba będzie rosnąć, a szczyt epidemii dopiero przed nami. Jestem jednak pewny, że ratunek w postaci szczepionki nadejdzie i będziemy mogli ochronić się przed śmiertelnym wirusem. Natomiast prawdopodobnie nigdy nie pozbędziemy się definitywnie fake newsów, ale znając sposoby ich rozpoznania oraz wspierając działania prowadzone na rzecz walki z dezinformacją, możemy przynajmniej zredukować ich liczbę.

Jeżeli jesteś Fake Hunterem i znasz inne metody rozpoznawania fake newsów, których zabrakło w tym artykule lub chcesz po prostu podzielić się swoją wiedzą lub doświadczeniami na ten temat, zostaw swoją opinię w komentarzu. Jeżeli jesteś fanem teorii spiskowych i uważasz, że to media i rząd faszerują nas zakłamaną rzeczywistością dla wspólnego dobra globalnej społeczności lub osobistych korzyści i mamy do czynienia ze spiskiem na ogromną skalę na najwyższych szczeblach władzy, również podziel się tym z czytelnikami.


Bibliografia

  1. Raport Uniwersytetu w Oxfordzie ws. dezinformacji w mediach społecznościowych: https://comprop.oii.ox.ac.uk/wp-content/uploads/sites/93/2019/09/CyberTroop-Report19.pdf
  2. Afera Cambridge Analityca i Facebooka ws. wycieku danych: https://www.pcworld.pl/news/Afera-Cambridge-Analytica-Facebook-pod-ostrzalem,410037.html
  3. Kara grzywny dla Facebook’a: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Facebook-zgodzil-sie-zaplacic-kare-za-afere-Cambridge-Analytica-7764647.html
  4. Komisja do spraw Wywiadu Senatu Stanów Zjednoczonych ws. ingerencji Rosji na wyniki wyborów w 2016 roku: https://www.cyberdefence24.pl/senat-usa-potwierdza-doszlo-do-ingerencji-w-amerykanskie-wybory
  5. Przykład socjotechniki pod przykrywką Ministerstwa Zdrowia: https://niebezpiecznik.pl/post/oszustwa-na-koronawirusa-to-klasyka-phishingu-i-wyludzen-danych-edukujcie-znajomych/
  6. Apel CERT o próbach wyłudzenia danych: https://www.nask.pl/pl/aktualnosci/3744,Koronawirus-Nie-daj-sie-zlapac-przestepcom.html
  7. Fake newsy Jerzego Ziemby: https://www.spidersweb.pl/2020/01/jerzy-zieba-youtube.html; https://tech.wp.pl/ksiazki-jerzego-zieby-znikaja-z-polek-biedronki-i-carrefoura-6490579844601473a
  8. Walka Facebook’a z dezinformacją o koronawirusie: https://www.cyberdefence24.pl/facebook-bedzie-usuwal-falszywe-tresci-dot-koronawirusa; https://www.cyberdefence24.pl/walka-z-dezinformacja-odnosnie-koronawirusa-facebook-umozliwi-publikacje-darmowych-reklam-who
  9. Walka Amazon’a z produktami reklamowanymi jako leki na koronawirusa: https://www.cyberdefence24.pl/amazon-kasuje-reklamy-z-lekiem-na-koronawirusa-ponad-milion-falszywych-produktow
  10. Walka Allegro z produktami reklamowanymi jako leki na koronawirusa: https://www.gov.pl/web/cyfryzacja/koronawirus-w-internecie–razem-przeciw-dezinformacji-i-nieuczciwym-praktykom
  11. Walka WhatsApp’a z dezinformacją o koronawirusie : https://www.cyberdefence24.pl/whatsapp-przylacza-sie-do-walki-z-dezinformacja-wokol-covid-19


Michał Domozych

O Michał Domozych

Od niemal czterech lat związany w Atenie z bezpieczeństwem informacji, ochroną danych osobowych oraz ISO. Certyfikowany audytor systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji (SZBI). Z wykształcenia mgr inż. Wydziału Mechanicznego Politechniki Gdańskiej. Prywatnie świeżo upieczony mąż będący w ciągłej pogoni za sportowymi eventami oraz dobrą zabawą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “O fake newsach, dezinformacji i koronawirusie

  • Avatar
    Danka

    Polecam ten artykuł, prosty i przyjazny czytelnikowi. Wreszcie wiem jak zweryfikowac prawdziwość informacji, żródło pochodzenia, czas czy miejsce. Cenne spostrzeżenia autora co do uświadomienia sobie , że codziennie jesteśmy poddawani takim „zabiegom”, a zwłaszcza teraz kiedy cały świat ogarnęła pandemia koronawirusa. Polecam:)