Volumio. Podróż od karty SD do …


Wraz z pojawieniem się wersji Rasberry Pi Zero W wróciłem do pomysłu wykonania dedykowanego odtwarzacza audio w oparciu o ten sprzęt. Swoją podróż zacząłem od przeglądu dostępnych systemów. Na liście znalazły się: Volumio, PiCorePlayer, PiMusicBox, oraz Rune Audio.

Najczęściej aktualizowane były dwie pierwsze propozycje i to one skupiły moją uwagę. Najpierw zainstalowałem Volumio, system oparty na Debianie. Po kolei: ściągnięcie image z https://volumio.org/ , zapis na karcie SD, uruchomienie na Rasbbery Pi 3. Identyfikacja numeru IP, przyda się aplikacja Fing albo Bonjour Search, krótka konfiguracja z poziomu przeglądarki i już – działa!

Cała procedura – przy założeniu, że mamy dostęp do Raspberry po kablu – zajmuje maksymalnie 25 minut.

Sterowanie? Możliwe jest z poziomu dowolnej przeglądarki, ewentualnie dedykowanej aplikacja Volumio ze sklepu Google Play. Po uruchomieniu Volumio i wyborze stacji radiowej inicjalny ekran wygląda jak poniżej.

Od ręki mamy dostęp do stacji radiowych nadających w necie. Wystarczy użyć opcji „Szukaj na ekranie Radio internetowe”. Polecam przejrzenie opcji „Ustawienia”. Można m.in. zamapować dysk NAS, ustawić sposób połączenia z urządzeniem, zainstalować wtyczkę czy też skorzystać z możliwości ustawienia budzenia. Ponieważ Raspberry nie ma zegara czasu rzeczywistego oraz bardzo łatwo dochodzi do rozsynchronizowania czasu, możemy niestety zostać obudzeni o bardzo dziwnej porze. Sam tego doświadczyłem. 😊

Wraz z instalacją Volumio przed użytkownikiem otwiera się cała gama możliwości odtwarzania muzyki, audiobooków, podcastów i każdego rodzaju dźwięków zapisanych na wszelkiego rodzaju nośnikach. Oczywiście możemy odtwarzać muzykę zapisaną na karcie SD, pendriva podłączonego na Raspberry, dysku NAS, a także streamować dźwięki praktycznie z dowolnego urządzenia umożliwiającego ten sposób przesyłania danych.

Pojawia się też całą gama programów jak BubbleUOnP które umożliwiają przesyłanie muzyki i każdego rodzaju dźwięków zapisanych na kontach Google Drive, Dropboxa, Amazon Cloud Drive czy OneDrive.

Volumio ma cała masę mniej lub bardziej udanych wtyczek umożliwiających m.in. odtwarzanie playlisty z YouTuba czy z konta premium Spotify. Przy ich instalacji warto zwrócić uwagę na ilość dostępnego miejsca na karcie SD. Komunikaty błędów przy instalacji wtyczek nie wskazują bowiem na problem z brakiem miejsca. Proces instalacji kończy się nic nie mówiącym komunikatem o błędzie.

Szczególnie przypadła mi do gustu wtyczka umożliwiająca odtwarzanie ścieżek dźwiękowych z YouTuba. Po jej zainstalowaniu wystarczy autoryzować urządzenie na swoim koncie Google i cieszyć się nową funkcjonalnością.

Możemy łatwo przeszukiwać YouTube z poziomu Volumio i odtwarzać ścieżki dźwiękowe własnych playlist czy subskrypcji. Niestety, Raspberry nie grzeszy szybkością, co widać szczególnie na docelowym sprzęcie czyli Pi Zero. Dla mnie jednak jest to tylko drobna niedogodność, do zaakceptowania.

Warto odblokować sobie dostęp do SHH. Jak to zrobić? Radzę zajrzeć na forum. Jest pełne praktycznych wskazówek dotyczących m.in. konfiguracji Volumio bez możliwości podłączenia się po kablu. Porada ta może przydać się przy konfiguracji docelowego sprzętu.

https://volumio.org/forum/configure-volumio-wifi-without-using-cabled-ethernet-t3953.html

Jedyny minus ,jaki zauważyłem, to brak obsługi sprzętu podłączanego przez bluetootha. W wersji wrześniowej Volumio o numerze 2.457 nie sparujemy Rasberry z przenośnymi głośnikami czy słuchawkami. Może w kolejnej wersji ta opcja będzie wbudowana lub łatwiej dostępna. Na dziś pozostaje nam wypróbować porady z forum, które opisują sposób obejścia tego problemu.

W drugiej kolejności zainstalowałem system PiCorePlayer, również oparty na Linuxie. I już po godzinie walki z nim wiedziałem, że to nie to. Moim zdaniem Volumio bije na głowę PiCorePlayer łatwością konfiguracji, dostępnością wtyczek i jakością porad na forum. Bez żalu wróciłem do Volumio.

Co ze sprzętem? Można po prostu wejść na sklep Volumio i od ręki kupić całą gamę sprzętu, obudów, zasilaczy czy dedykowanych kart muzycznych. Wydając na to całkiem sporo pieniędzy. Pomijając kwestie finansowe, takie rozwiązanie znaczne skróci zabawę z nowym urządzeniem. Ja zdecydowałem się na wykorzystanie na początek sprzętu, który zalega w szufladzie, a dopiero po upewnieniu się , że zabawa naprawdę daje mi tak zwany „fun”, zacząć zakupy.

Na potrzeby testów Volumio i PiCorePlayer użyłem Rasberry Pi 3. Jedynym nowym wydatkiem był zakup nowej karty SD. Sugeruję zakup karty o pojemności minimum 16 Gb i obowiązkowo najwyższej klasy, klasy 10.

Dźwięk na początek przesyłałem po przez kabel HDMI do monitora z wbudowanymi głośnikami. Jakość dźwięku nie robiła wrażenia, ale to wina kiepskich głośników w monitorze. Kolejna próba to podłączenie głośników poprzez złącze jack 3.5 mm. Jakość dźwięku stała się o niebo lepsza, przede wszystkim dzięki lepszym głośnikom i wzmacniaczowi. I trzecia próba to podłączenie zewnętrznej karty muzycznej na USB. Jakość dźwięku okazała się praktycznie taka sama jak przy podłączeniu po minijacku. Należy pamiętać, aby po każdej zmianie zresetować urządzenie. Poniżej widać, jakie opcje odtwarzania dźwięku mamy we Właściwościach.

Konfiguracja sprzętu, na którym wykonałem większość testów, oprogramowania prezentuje się następująco:

 

Ciekawostką jest, wzmacniacz kupiony za równowartość 2,40 $, pokazany na zdjęciu poniżej.

 

Ku mojemu zaskoczeniu jakość dźwięku okazała się porównywalna do tego ,jaki uzyskałem przy użyciu zewnętrznej karty dźwiękowej, a potencjometr działał bez trzasków. Pomysł był więc ciekawy, jednak ilość kabli i kabelków oraz podatność na uszkodzenie dyskwalifikowało to rozwiązanie. Po za tym wymagało dodatkowych głośników.

Po testach przyszedł czas na zabawę docelowym sprzętem, który składał się z:

– Raspberry Pi Zero W,

– dedykowanej karty dźwiękowej JustBoom Digi Zero,

– dedykowanej obudowy JustBoom Digi Zero Case.

Wygląd poszczególnych elementów oraz ich szczegółowe opisy techniczne są dostępne w linkach:

https://www.raspberrypi.org/products/raspberry-pi-zero-w/

https://www.justboom.co/product/justboom-digi-zero-case/

https://www.justboom.co/product/justboom-digi-zero-phat/

Po rozpakowaniu zaskoczyły mnie rozmiary Pi Zero. To jest rzeczywiście komputer niewiele mniejszy niż karta kredytowa. Dzięki temu, że te trzy elementy są do siebie dopasowane, złożenie całości przypomniało zabawę klockami LEGO i zabrało nie więcej niż 15 minut.

Po złożeniu i próbie podłączenia do wzmacniacza ujawnił się jednak pierwszy problem. Gniazdo optyczne we wzmacniaczu okazało się wyjściem, potrzebny był przetwornik cyfrowo-analogowy, aby połączyć się poprzez wejście chinch. Bez tego nie usłyszę dźwięku, chyba że wymienię wzmacniacz. Kusząca perspektywa, ale znacznie przekraczająca budżet. Wybrałem opcję ekonomiczną, czyli zakup przetwornika. Ceny tego rodzaju urządzeń zaczynają się od 50 PLN. Ceny super profesjonalnych przetworników zaczynają się od 650 PLN, ale to było również zbyt dużo. Wybór padł na urządzenie FiiO D03 Taishan. Oba urządzenia czyli Raspberry Pi w dedykowanej obudowie z kartą muzyczną oraz przetwornik mieszczą się na dłoni. Na poniższym zdjęciu widać porównanie rozmiarów sprzętu z telefonem LG G3 z ekranem 5.5 cala. Oczywiście należy dołożyć do tego dwa zasilacze oraz kable, optyczne i cinch.

 

Mając wszystkie potrzebne elementy, pozostało przełożenie karty SD z Raspberry 3 do Pi Zero W. I to jest najszybszy sposób uruchomienie Volumio na nowym urządzeniu. Nie trzeba przechodzić kroków opisanych w podanym powyżej linku pt. „Jak uruchomić Volumio na Pi Zero W bez podłączenia po kablu”. Jeszcze tylko wyszukanie nieużywanych kabli cinch, walka z pokusą, aby wymienić je na jakiś lepszy model, podłączenie do wzmacniacza, tablet w dłoń i można oddać się przyjemności słuchania muzyki, audiobooków, podcastów czy wszelkiej maści dźwięków oferowanych przez radia internetowe, YouTuba czy Spotyfiy.

Na koniec ciekawostka: aplikacja do sterowania Volumio automatycznie i bez problemu odszukuje urządzenia z Volumio w sieci lokalnej i umożliwia ich sterowanie z jednego miejsca. Innym oprogramowaniem, które służy do tworzenia multiroomów i sterowania kilkoma urządzeniami, jest Sound@home.

Można zapytać, skąd wzięło się w tytule tego wpisu słowo PODRÓŻ. Chodzi mianowicie o drogę , jaką można przejść, bawiąc się Volumio. Mając już na stanie Rasberry Pi, wystarczyło kupić kartę SD. I to jest pierwszy krok. Kolejny to użycie karty muzycznej na USB. Lekkie zboczenie ze szlaku do docelowego rozwiązania to użycie wzmacniacza za niecałe 10 złotych. Dalej – dojście do wniosku, że zabawa dostarcza wystarczająco dużo „funu” i zainwestowanie w Pi Zero W, obudowę i dedykowaną kartę muzyczną. Potknięcie się o gniazdo optyczne i pierwsza wątpliwość, że może trzeba wymienić sobie sprzęt HiFi, a następnie kolejny krok – zakup przetwornika C/A. Dalej to już prawdziwy sprint przy użyciu starego kabla optycznego i cinch. Kolejna wątpliwość: a może przy tej okazji wymienić sobie kable o dużo lepszych parametrach? W końcu kiełkuje myśl, że może trzeba wymienić starą wieżę na taką, która ma już w sobie moduł odtwarzacza internetowego albo ma wejście optyczne. Czyli inwestując około 25 złotych na zakup karty SD można bardzo łatwo wygenerować potrzebę wymiany sprzętu audio, a może nawet i video. Jednak przy takim scenariuszu zdecydowanie tracimy „fun” i możliwość dostosowanie urządzenia do swoich potrzeb i budżetu. Ja wybrałem zabawę. 😊

Przydatne linki:

https://volumio.org/

https://picoreplayer.org/

Przydatne narzędzia:

Fing

Bonjour Search

BubbleUPnP

Sound@home


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Volumio. Podróż od karty SD do …