Wpływ IT na gry planszowe


Gry planszowe, choć mogłyby uchodzić za rozrywkę nieco przestarzałą, wcale nie są passe. Mamy do czynienia nawet nie z ich renesansem, ale ze stałą i mocną pozycją na polskim rynku. W planszówki gramy coraz częściej i coraz więcej ludzi ma świadomość, że gry planszowe to nie tylko chińczyk i monopol. Nadal daleko nam do Niemiec, ale jest naprawdę dobrze. W Niemczech wartość rynku gier planszowych szacowana jest na ok. 400 mln EUR. Jest to zatem zdecydowanie największy rynek tego rodzaju wyrobów w całej Unii Europejskiej.

O planszówkach mówi się czasem „gry bez prądu”, traktując je jako alternatywę do gier na PC czy konsole. Ten trend od pewnego czasu odwraca się, bo coraz więcej gier planszowych korzysta w mniej lub bardziej wymyślny sposób z elektroniki, aplikacji czy stron internetowych. Przyjrzyjmy się strategiom, jakie obierają ich twórcy, czerpiąc rozwiązania ze świata technologii informatycznych.

 

Po pierwsze IT nie musi ingerować bezpośrednio w mechanikę.

Neuroshima HEX

Jest tak, kiedy grę przenosi się na urządzenia mobilne.

Przykład: Neuroshima HEX. Całkowicie rozgrywka została przeniesiona na urządzania, co pozwoliło na grę on line. Mamy wciąż starego dobrego HEXa, przy czym możemy zagrać  z kimś, nawet jeśli nie mamy współgracza pod ręką. Poza tym dodano heksogłówki – rozgrywkę/scenariusz dla jednej osoby. Dodatkowe armie są w prosty sposób do kupienia również on line. Taka zmiana bardzo dużo dała i sprawiła, że twórcy tego tytułu  zyskali rzesze nowych graczy. Tak naprawdę Neuroshimę nadal możemy kupić w pudełku, ale właściwie po co, jeżeli mamy tablet i możemy zagrać na nim równie dobrze z kimś przy stole?

Neuroshima HEX

Podobnymi przykładami są gry Smallworld czy Wsiąść do Pociągu. Jedyna rzecz, która może zarówno pomóc, jak i zaszkodzić, to „trzymanie zasad”. W aplikacji wykonanie danego ruchu jest zaimplementowane w aplikacji. Nie skupiamy się nad zasadami, co może powodować, że rozgrywka będzie kolejna „odbębnioną” rozgrywką dla rankingu. Nie będziemy tego tak przeżywać, jak gry rozgrywanej na fizycznym egzemplarzu. Mamy więc do czynienia z pewnym „spłyceniem” rozgrywki i towarzyszących jej emocji.

 

 

 

Kolejny przypadek to taki, gdy IT dodaje urządzenia mobilne.

Alchemicy

W grze Alchemicy dostajemy możliwość trzymania całej logiki gry, szyfru do zagadki w urządzeniu mobilnym/PC.

Zamiast angażować dodatkową osobę do bycia mistrzem gry/szyfratorem, może ona dołączyć do rozgrywki i cieszy się z rywalizacji.

Skanowanie kart składników.

Urządzeniem mobilnym skanujemy karty ze składnikami, z których otrzymujemy mikstury. Dodatkowo dostajemy klimat mieszania składników, tak jak prawdziwi alchemicy. Jest również ścieżka dźwiękowa.

Oczywiście jest to wariant opcjonalny. Możemy bowiem nadal grać bez urządzenia mobilnego, jednak jest ono bardzo pomocne. Gra broni się mechanicznie i nie jest uzależniona od urządzenia, które stanowi jedynie dodatek do niej usprawniający rozgrywkę.

 

 

 

 

 

A co, jeśli IT ingeruje bezpośrednio w mechanikę rozgrywki?

Posiadłość szaleństwa 2ed

Omówmy przypadek gry Posiadłość Szaleństwa 2ed. Na urządzeniu mobilnym pojawia się pełna księga skryptów map oraz narzędzie do zarządzania rozgrywką. Wybieramy grę, następnie aplikacja podpowiada nam, jakich elementów gry będziemy potrzebować, i jak je ułożyć.

Sama rozgrywka w dużej mierze toczy się na urządzeniu (przez 60 procent czasu patrzymy w ekran). Dostajemy informacje o tym, jakie potwory, przedmioty i zdarzenia pojawiają się na planszy. Prowadzenie walki oraz zagadki również są wykonywane na urządzeniu. Na stole tak naprawdę przestawiamy swoje postaci oraz wykładamy kafelki terenów.

Co ma to wspólnego z planszówką? Wydaje się, że niewiele. Tak naprawdę można by przenieść wszystkie komponenty do aplikacji i wystawić jako samodzielną grę. Jest trochę tak, jakby twórcy chcieli uniknąć prowadzenia rozgrywki przez mistrza gry, którym w pierwszej edycji była jedna z osób grających.

To, co jest na pewno na plus, to fakt, że  aplikacja bardzo ułatwia rozstawienie gry oraz ewidentnie daje możliwość dokupywania kolejnych scenariuszy jako DLC.

 

 

 

Wybór postaci

Pomieszczenia na urządzeniu mobilnym.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kolejny przykład Detektyw: Kryminalna Gra Planszowa. Niedługo trafi do rąk Polskich graczy, na razie mogą się nią cieszyć jedynie Amerykanie. Pojawiło się kilka recenzji oraz instrukcja, a tych materiałów można już wyciągnąć wiele informacji.

Baza danych w Detektyw: Kryminalna Gra Planszowa

Otóż w tej grze zamieniamy się w detektywów, którzy będą rozwiązywać śledztwo, a dodatkowo korzystać będą z bazy danych dostępnej on line. Możemy ją przeszukiwać, a gdy podczas rozgrywki napotkamy na jakieś poszlaki, oczywiście kosztować nas będzie to upływający czas rozgrywki.

Dodatkowo twórcy przewidzieli mechanizm „czwartej ściany”, czyli wyjście poza pudełko i skorzystanie z zasobów internetowych. Mając poszlaki, możemy skorzystać po prostu z internetu w celu wyszukania jakiś wskazówek, np. w Google maps odnaleźć dane miejsce po adresie i zobaczyć, co się tam znajduje z perspektywy Google Street View.

Rozgrywka na pewno dostarcza dużo emocji, ponieważ jest ciągła współpraca pomiędzy pozostałymi członkami zespołu śledczego, co trudno było by przenieść do gry on line. Zaimplementowanie bazy danych i świata Internetu świetnie oddaje klimat śledztwa detektywistycznego. Przecież prawdziwi funkcjonariusze korzystają z takich narzędzi na co dzień. Ponadto baza będzie powiększana, a dodatki będą tylko drukowane jako kilkanaście kart sprawy, co (miejmy nadzieję) znacząco obniży koszt dodatków.

 

Trzecia opcja to sytuacja, kiedy IT daje platformę komunikacji i wsparcia.

Mamy tu niezliczone videoblogi, blogi, podcasty, fora pojawiające się i znikające w sieci. Dają one pole do recenzowania, opiniowania czy pokazywania gier. Twórcy prześcigając się w sposobach na hype’owaniu tytułów gdzie tylko się da, aby dobrze je sprzedać.

Grupy FB zrzeszają graczy na spotkania, a także kreują handel grami. Tu bardzo dobrze to zadziałało, mamy więcej informacji o tytułach i źródłach,  gdzie można tanio zakupić danych tytuł, a dodatkowo spotkać ludzi chętnych tak jak my, np: na 6h podbój Westeros lub galaktyki. 🙂

 

Jeszcze jeden przypadek to crowdfunding-owe portale.

Pojawia ją się coraz liczniejsze portale „wspieraczkowe”, które dają możliwość zebrania pieniędzy przez twórców na realizację projektów. Korzystają z nich nowi twórcy, wychodząc z pomysłem, aby coś wydać z tak zwanej „szuflady”. Korzystają również firmy, które mają gotowy prototyp i świetnie rozpisują kampanie z masą „stretch goals” (progi kampanii), żeby sfinansować produkcję swojego produktu. Tak, tak, tu tez działają korporacje… 🙂

 

 

Posumowanie

Wśród graczy są zarówno zwolennicy, jak i zagorzali przeciwnicy rozwiązań IT w świecie planszówkowym. Bo przecież jak można łączyć planszówkę z tym elektronicznym „badziewiem”?

Część ludzi jednak uważa (w tym ja), że jest to dobry trend. Pozostaję jednak przeciwny całkowitemu „wsiąknięciu” w urządzenie. Nadal wolę komponenty fizyczne i towarzyskie rozgrywki ze znajomymi. Lubię dyskusje i spory, jakie toczymy podczas gry. Nie chcę tracić tego klimatu na rzecz elektronicznych gadżetów. Chciałbym, żeby elektronika była tylko dodatkiem.

Co do portali crowdfoundingowych, to ich geneza była jak opisałem w punkcie pierwszym. Dziś działa to raczej jako kredyt bez odsetek. Taka inwestycja nie zawsze się powiedzie, o czym przekonało się na własnej skórze część z graczy.

IT przenika wszędzie i myślę, że to kwestia czasu, kiedy pochłonie i nasz planszówkowy świat. Wtedy będzie trzeba zmienić na zawsze „gry bez prądu” na „gry towarzyskie”.


O Michał Czyżykowski

Testowałem manualnie, automatycznie i wydajnościowo w ciągu mojej kariery w SII dla Ateny oraz w Atenie. Miałem jeszcze mały epizod pracy jako deweloper zaraz po studiach, ale testowanie bardziej przypadło mi do gustu :). W tej chwili jest testerem wiodącym w Atenie i zajmuje się pisaniem i utrzymaniem testów usług REST/SOAP. Piszę również automaty GUI w Selenium Web Driver. Prowadzę również szkolenia z narzędzia Soap UI NG wewnętrznie w firmie dla naszego oraz innych biur Ateny. Lubię i gram w planszówki i siatkówkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarzy do “Wpływ IT na gry planszowe

  • planszówkowicz

    „Po pierwsze IT nie musi ingerować bezpośrednio w mechanikę.” Dodałbym że może i to czasem pozytywnie 😉 Patrz „Through the ages” gra która dostała digital mode (ale nadal jest classic) na mobilki (i steam w sumie) ale ten digital jest .. przez wielu uważany za lepszy, jak nie większość bo jest mega szybki, w porównaniu do standardowej 4 godzinnej rozgrywki przy pełnej liczbie graczy 😉

    Co do crowdfundingów, pozdrawiamy Games Factory.

    • Michał Czyżykowski Autor wpisu

      Dzięki za komentarz!

      „Through the ages” jest również świetnym przykładem przeniesienie planszówki na wersję cyfrową. Wskazuje tylko pewne niebezpieczeństwo – każda kolejna rozgrywka może być tylko „suchą” punktacją bez klimatu nad planszą. Ja zawsze razem ze swoimi współgraczami przeżywam rozgrywkę i często wracamy do dyskusji, sporów i zagrań – tutaj na urządzeniach mobilnych może się to rozmywać.

      Co do kolejnych kampanii „wspierający” muszą uważać komu powierzają swoje pieniądze 🙂